Przedmieścia Dura Europos (cz. V)
#11
Tiberius zwrócił się następnie do przedstawiciela miasta którego wcześniej nawet nie zauważył.
- Dziękuję w imieniu moim oraz moich ludzi za gościnę. Liczymy na to, że szybko poczujemy się tutaj jak w domu. Mam nadzieję, że po uporządkowaniu wszystkiego będę mógł w waszej obecności zwiedzić miasto i poznać trochę lepiej wasz dom.
Tiberius otarł swoje brudne czoło.
- Trudy drogi mogą sprawić, że człowiek staje się nieokrzesany. Od długie czasu podróżujemy, a jedyne spotkania z ludzmi jakie mieliśmy to bitwa z persami... A więc wybaczcie nam - Tiberius uśmiechnął się ciepło w stronę przedstawiciela miasta.
- Widzę, że ludzie nie mogli się nas doczekać - rzuca szybko po tym jak kamień uderzył jednego z jego ludzi - zupełnie to rozumiemy, obcy przybył aby objąć dowodzenie z odległego Rzymu na polecenie odległego Cesarza.
Następnie zwrócił się jeszcze do Marka Acylisusza Glabri.
- I Ciebie przepraszam szanowny tribnusie laticlaviusie, dowódco vexillatio czwartego legionu scytyjskiego w Dura Europos. Pełnicie tutaj ważą i samotną służbę, a ja przyjeżdżam i rozpycham się łokciami. Wybaczcie mi. 
Po rozmowie zwrócił się do obu.
- A teraz jeśli nie macie nic przeciwko ruszajmy, aby zaczerpnąć odpoczynku. Jak wspominałem, za nami długa droga.
Byłem! Byłem. Byłem...
#12
Erishti czekała aż zakończy się oficjalna część powitania Tiberiusa przez reprezentantów rzymskiej armii. Nie była częścią rzymskiej administracji, co chyba było podkreślone dwona strażnikami światynnymi ubranymi w bogato zdobione babilońskie zbroje i zakrzywione miecze. Dwoje służących obok trzymało misę z różaną wodą. Kiedy część oficjalnej ceremonii się zakończyłą Eristhi razem ze strażnikami i służącymi podeszła do Tiberiusa i zamoczyła dłoń w różanej wodzie. 
-Słońce z dalekiego Rzymu, przybyłe pod opieką Bogów. Niech Bogowie zsyłają na Ciebie swoje łaski, a silne ramię rzymskiego Marsa oraz bojowy krzyk babilońskiej Ishtar poprowadzi Cię do boju, kiedy nadejdzie odpowiednia chwila. Taka jest rola żołnierza z woli Bogów. Witamy w Duros Europa powiedziała, a jej delikatny akcent zdradzał, że nie jest Rzymianką, po czym delikatnie i powoli przejechałą kciukiem mokrym od różanej wody po czole Tiberiusa i skinęła lekko głową.
#13
Tiberiusowi ponownie przeleciała myśl przez głowę, iż ta osoba kompletnie nie pasuje w tym gronie powitalnym... ba! Nawet w tym miejscu!
Tiberius odchrząknął.
- Dziękuję za to... błogosławieństwo - podrapał się po policzku, a następnie lekko ściszonym głosem powiedział do kapłanki - Szczerze to się tego nie spodziewałem - uśmiechnął się - Miła toż to niespodzianka.
Miały kolejne chwile, a jego żołnierze wciąż za nim tkwili.
- Chciałbym się dowiedzieć z wielkim zainteresowaniem co przywiodło tutaj kapłankę Ishtar... jednakże musi to poczekać. Jeśli nie będzie to problemem to chciałbym się spotkać po tym jak już z moimi ludźmi się ulokujemy.
Tiberius wyprostował się i skinął przedstawicielowi miasta.
- Możemy ruszać? Tak jak już wspominałem kilkukrotnie ja oraz moi ludzie jesteśmy zmęczeni. Chciałbym również jak najszybciej spotkać się z władzami miasta.
Byłem! Byłem. Byłem...
#14
- Jak sobie życzysz, rada miasta zbierze się tak szybko jak to możliwe - Glabrio nie dodał słowa "panie". Zdaje się, że wśród dowódców ze wschodnich prowincji był to jakiegoś rodzaju zwyczaj.

Zgodnie z rozkazem wodza jego ludzie zostali odesłani do koszar na odpoczynek, sam wódz natomiast udał się do pałacu.
Człowiek musi wybierać i nie wolno mu się godzić na swój los.
#15
[Obrazek: uxfmYWy.png]
 
Koniec wstępu do głównej kampanii.
Człowiek musi wybierać i nie wolno mu się godzić na swój los.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości